środa, 27 kwietnia 2016

''Kamienie na szaniec'' Aleksander Kamiński

Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Liczba stron: 272
Data wydania: 2014
Wydanie ?
''Posłuchajcie opowiadania o Alku, Rudym, Zośce i kilku innych cudownych ludziach, o niezapomnianych czasach 1939–1943 roku, o czasach bohaterstwa i grozy". Tak zaczyna się opowieść o Bohaterach Szarych Szeregów, o czasach miłości, walki, śmierci. Młodzi przyjaciele, harcerze i maturzyści warszawskiego liceum wkraczają w dorosłość w dramatycznym okresie. Wychowani w patriotycznych domach, kształtowani przez harcerskie ideały, gdy nadchodzi wrzesień 1939, nie mają wątpliwości, postanawiają walczyć o wolną Ojczyznę. Gotowi są zapłacić najwyższą cenę.




      Uwielbiam historię. Nigdy nie miałam problemu z jej nauką (no, może do niedawna). Jednak do okresu dwóch wojen światowych nigdy nie pałałam sympatią równie dużą co do innych epok. Dlatego też nigdy bym pewnie z własnej woli nie sięgnęła po tę książkę. Tylko to, że Kamienie na szaniec są lekturą sprawiło, że w ogóle na nie spojrzałam. Taka prawda. Smutna prawda. Więc dlaczego piszę teraz tę opinię? Skoro nie trawię II wojny światowej, a książkę spisałam na straty zanim w ogóle zaczęłam ją czytać? Ponieważ stało się coś czego do tej pory nie mogę zrozumieć. Kamienie na szaniec zostały jedną z moich ulubionych lektur!
''Istotą każdego cierpienia jest to, że pożąda śmierci jak łaskawej i dobrej wybawicielki.''
         Muszę się przyznać do tego, że dwa lata temu byłam w kinie na ekranizacji Kamieni na szaniec. Wtedy to nawet nie wiedziałam, że to lektura, a przez seansem nawet opisu nie przeczytałam (nie mówiąc już o oglądnięciu zwiastunu), bo kierując się wyglądem plakatu reklamowego i tym, że jest to polska produkcja najzupełniej w świecie stwierdziłam, że mi się nie spodoba. I do tej pory potrafiłam zapomnieć, co się działo w ekranizacji, dlatego do lektury książki byłam niemal równie przygotowana, co wcześniej do filmu. Dopiero w trakcie czytania, jak przez mgłę przypomniałam sobie pojedyncze momenty: gazowanie kina, ściąganie flag, torturowanie Rudego... Teraz widząc plakat, czy fragmenty filmu nie widzę następnej, nieważnej, polskiej produkcji, a kawał porządnego kina. Mówi to ja: osoba, która filmów polskich obejrzała tyle, ile ma palców u jednej ręki, ponieważ wszystkie te uważała za totalne dno.
''Dziś – Jutro – Pojutrze. Dziś – sabotaż, jutro – powstanie, pojutrze – Polska.''
          Co mnie najbardziej ujęło? Postawa głównych bohaterów. Dla nich nie ważne były rzeczy, sprawy, jakie dzisiejsza młodzież uważa za nie do zastąpienia. Owszem, to były inne czasy, ale wartości i cele nie ulegają zmianie. Rudy, Zośka i Alek to przykład tego jak powinni zachowywać się wszyscy ludzie, którzy noszą miano Polaków. Dla nich nie były ważne sława, pieniądze, czy wygodne, bezproblemowe życie. Oni wiedzieli, co jest w życiu najważniejsze, a żadna z tych rzeczy nią nie jest. Co najważniejsze nie pozostali biernymi obserwatorami, a czynnie uczestniczyli we wszystkim, co było na ich możliwości, nawet jeśli to miała być pomoc przy wydawaniu konspiracyjnych gazetek, ściąganie frag, czy malowanie na murach znaku Polski Walczącej. Każdy z głównych bohaterów był inny, ale właśnie to ich ze sobą łączyło: odwaga, patriotyzm i pragnienie odzyskania wolności dla Polski, nawet kosztem własnego życia.
''Z nami to jak z lasem, Hania. To i tamto drzewo pada pod siekierą, a tymczasem cały las rośnie i pnie się do góry...''

        Nie mam zaufania do książek opartych na prawdziwych wydarzeniach, z jednego prostego powodu: w takich powieściach granica pomiędzy fikcją a rzeczywistością zaciera się lub w ogóle znika. W końcu, co jest fikcją skoro to wszystko już się wydarzyło? Takie książki działają na mnie aż za mocno, bo przecież nie mogę sobie w tragicznych momentach powiedzieć: ''Spoko, przecież to nie dzieje się naprawdę. To tylko wyobrażenie autora'', jak to zwykle robię. Przecież to wszystko nie było ani fikcją ani wymysłem twórcy, to stało się kiedyś naprawdę. Skutkuje to emocjami, z którymi trudno sobie radzić. Płacz, duma z bohaterów i ich czynów, nienawiść wobec okupantów oraz cała gama innych uczuć to nieodłączne elementy Kamieni na szaniec. Owszem zdarzają się fragmenty spokoju, gdzie emocje się wyciszają, ale nie znikają na dobre.

        Wszystko nie byłoby tak realne, gdyby nie zdjęcia i komentarze do nich, zamieszczone w książce. Były to zdjęcia najróżniejsze, począwszy od zdjęć samych głównych bohaterów, ich rodziny, a skończywszy na listach i pierwszych wydaniach Kamieni na szaniec. Widząc to czytelnik jeszcze bardziej zżywa się z postaciami, bo wie się, że oni żyli, kochali i cierpieli jeszcze nie tak dawno temu, że, co najważniejsze, byli realni i tacy na zawsze pozostaną.

      Trudno mi powiedzieć cokolwiek więcej na temat tej lektury. Żałuję tylko, że wiele osób nadal jej nie zna - nie wiem, czy chociaż połowa mojej klasy ją przeczytała. To jest pozycja, której poznanie jest według mnie obowiązkowe. Może akurat ktoś czytając wyciągnie z niej jakieś lekcje. Naukę tego, co w życiu jest najważniejsze, jak postępować i sprawiać, by jego życie stało się kolejnym wzorem dal przyszłych pokoleń.

Bez oceny

_________________

Hejka, a teraz trochę z innej beczki. Wczoraj założyłam instagrama (nie wiem, co nie do tego podkusiło). Na razie co prawda, dopiero ogarniam system, więc moja aktywność na nim jeszcze przez jakiś czas będzie zerowa, ale chciałabym już poprosić Was o linki do Waszych kont (o ile je macie), bym od razu mogła Was zaobserwować. Dzięki temu będę miała pewność, że nie pominęłam nikogo ;). Mój: [link].

Pozdrawiam, 
Ann 

13 komentarzy:

  1. Jak mogłaś nie czytać wcześniej tej książki? To chyba jedna z lepszych lektur w okresie gimnazjum. Ileż łez było na niej wylalam. ;( dwiestronyksiazek.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Film był dość słaby, zmienione bezsensowne zakończenie, ale bardzo podobała mi się gra aktorska. Książka to wyciskacz łez i do tego na faktach...

    OdpowiedzUsuń
  3. Książkę czytałam ale jakiś już spory czas temu; planuję ją sobie odświeżyć ;))

    OdpowiedzUsuń
  4. Książka była średnia. Nie lubię takich wyciskaczy łez. Miałam po niej wielkiego kaca.
    Przewodnik Czytelniczy

    OdpowiedzUsuń
  5. "Kamienie na szaniec" przeczytałam jeszcze w podstawówce - to jedna z nielicznych książek, która doprowadziła do pojawienia się łez w moich oczach. Film widziałam, ale okazał się zbyt mocno przerysowany. Efekty specjalne irytowały mnie za bardzo.

    OdpowiedzUsuń
  6. Szczerze mówiąc, to ja chyba nie skończyłam czytania tej książki :/ Rozumiem jej przesłanie, ale treść jakoś ciężko mi się czytało ;/

    Dostałaś nominację ^_^

    http://strefa-czytania-obowiazuje-wszedzie.blogspot.com/2016/04/disney-villains-book-tag-by-meredith.html

    OdpowiedzUsuń
  7. Jest to jedna z moich ulubionych lektur szkolnych. Bardzo żałuję, że nie mam swojego egzemplarza, bo chętnie bym do niej wróciła.

    OdpowiedzUsuń
  8. Dla mnie z kolei historia była zmorą praktycznie od zawsze, ale do "Kamieni na szaniec" (z tego, co pamiętam) nie musiałam się jakoś szczególnie zmuszać. To jedna z lepszych lektur szkolnych. Filmu jak na razie nie widziałam, może kiedyś to nadrobię. :)
    A na instagramie jestem suzumeedesu i już zaczęłam Cię obserwować. ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Jedna z lektur, której nigdy nie przeczytałam w całości, bo nie byłam w stanie.

    OdpowiedzUsuń
  10. Ta książka należy do moich ulubionych lektur :) również film bardzo mi się podobał :)

    OdpowiedzUsuń
  11. "Kamienie na szaniec" to jedna z najlepszych lektur, jakie czytałam do tej pory. Film również był świetny ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie czytałam tej książki, chociaż mam ją na półce :) Może wkrótce to zmienię ;) Pozdrawiam ! Dolina Książek

    OdpowiedzUsuń

Dzięki wielkie za każdy komentarz, zwłaszcza taki, który nie składa się wyłącznie z np. ''Mam w planach'', ''Może przeczytam''. Każdy motywuje mnie do dalszego starania się i wkładania coraz więcej pracy i siebie w to co piszę :)

PS: Nie odpowiadam na komentarze typu: ''Obserwacja za obserwację?"

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...